czwartek, 19 stycznia 2012

5 tydzień i 6 dzień

Dziś mam chyba pierwszy kryzys odkąd urodzili się chłopcy. Nie dość, że cały dzień jestem praktycznie sama (wczorajsza noc też nie należała do najcudowniejszych, gdyż syny postanowiły obudzić się już po 2! godz. od butli :/) i Adaś przez pół dnia chce być noszony na rękach, bo inaczej ryk to w dodatku chwyta mnie jakieś cholerne przeziębienie :/. Mam tylko nadzieję, że cudowna moc przeciwciał z mojego mleka pozwoli chłopcom uniknąć infekcji. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz